Łagodna - Fiodor Dostojewski
Talerzyk #2 okazał się jedną z lepszych pozycji, jakie w tym roku pochłonęłam. Pełne skrajnych emocji i niuansów opowiadanie fantastyczne, które pokazuje kunszt Dostojewskiego w pisaniu skomplikowanych bohaterów i rozkładaniu ich psychiki na czynniki pierwsze. Tu mamy to zapewnione w wersji minimum. Jeden bohater i jedna spowiedź. Życie wewnętrzne narratora ujawnia się jako zagmatwane i pełne sprzeczności, kiedy musi się zmierzyć ze śmiercią żony.
Całość opowiadania stanowi spowiedź i wyznanie człowieka, który próbuje pogodzić się z tym, że właśnie został wdowcem. Mimo tego, że z precyzją rozkłada na czynniki pierwsze ich wspólne życie i relację, ukazując czytelnikowi kulisy małżeństwa, nie można mieć pewności, czy zdaje sobie sprawę z tego, że to on doprowadził do śmierci ukochanej. Raczej należy skłaniać się ku myśli, że próba odtworzenia wszystkich zdarzeń ma na celu usprawiedliwienie siebie i podjęcie się wyjaśnienia sytuacji w taki sposób, który on sam jest w stanie zaakceptować. W swojej opowieści co rusz przypomina o tym, że małżonkowie żyli w ciszy, nie rozmawiali o niczym, co jest istotne. Ona nie wiedziała o jego wizji wspólnej przyszłości. Nigdy też nie podzielił się z nią swoją przeszłością.
Na samym początku założył, że ułoży ją sobie, wychowa na dobrą żonę i zrobi to surową, ale jak najbardziej sprawiedliwą ręką. Trzymał ją w tym napięciu i niepewności przez kilka miesięcy tylko po to, żeby z dnia na dzień diametralnie zmienić swoje nastawienie. Jego zachowanie w ogromie uniesienia i afektu przerodziło się w coś, co mogło przypominać obsesję. Można to określić drugą fazą polowania, gdzie z początkowego, pozornego braku zainteresowania, które nie przyniosło założonych efektów, łowca wysuwa jedyny słuszny wniosek i bierze się do roboty. I tak naprawdę, chyba ta końcowa część opowiadania wzbudza jeszcze więcej dyskomfortu niż początkowe strony.
Krótki i treściwy talerzyk nie zaspokoił mojego głodu. Wzmożył jedynie niezaspokojony apetyt na Dostojewskiego, ale w bufecie chyba jedynie zalega dokładka ze Zbrodni i Kary, może końcem roku uda się przemycić pierwszą pozycję spod lady jako Bracia Karamazow, co by jakoś wpleść się w nurt performatywnego czytania jak należy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz