Liczby nie powalają i wątpię, że uda mi się zamknąć w założonych celach, ale jazda. Na początku roku myślałam, ze ten cel będzie realny - co to dla mnie niecałe 3 książki bez fikcji na miesiąc. Kolejne miesiące brutalnie zweryfikowały moje założenia i będąc w sierpniu naprawdę wątpię, że to się uda. Teraz pozostaje tylko spojrzeć na to, co się udało zrealizować. Nie będę zmieniała celu rocznego. Liczę na to, że jeszcze jakieś, dobre, ciekawe, rozwojowe, pełne wiedzy książki wpadną w moje ręce. Myślę, że podtrzymanie tego wyzwania i jego początkowych założeń, pozwoli mi na dążenie do tego celu. A naprawdę poziom, którego dotknęłam w tym pierwszym półroczu, jest niski. Nawet nie powiedziałabym, że poprzeczka jest nisko. Ona raczej nie jest nawet zawieszona. Co najwyżej toczy się po powierzchni.